![]() |
| Victor Casadesus poprowadził Mallorcę do wygranej z Valencią (fot. supersport.com) |
Bramkarz: Tono Martinez (Granada)
Około pięciu minut zabrakło
bramkarzowi Granady, aby stać się absolutnym bohaterem.
Andaluzyjczycy dzielnie bronili się na Camp Nou do 87. minuty, wtedy
jednak Xavi wyprowadził Barcelonę na prowadzenie. Wcześniej w
bramce gości Tono wyczyniał prawdziwe cuda. Katalończycy oddali na
jego bramkę aż jedenaście celnych strzałów.
Obrońca: Aleks Song (FC Barcelona)
Granada niby nie stwarzała sobie zbyt
wielu okazji bramkowych, ale gra byłego piłkarza Arsenalu i tak
zasługuje na uznanie. Song z konieczności musiał wystąpić obok
Javiera Mascherano na pozycji środkowego obrońcy i z powierzonych
zadań wywiązał się w stu procentach. Wygrał praktycznie
wszystkie pojedynki główkowe, a do tego nieźle radził sobie z
wyprowadzaniem piłki z linii obronnej.
Obrońca: Mario Alvarez (Betis Sewilla)
Pierwsza połowa w wykonaniu Alvareza
do spółki z Paulao, dla którego pewnie też znalazłoby się
miejsce w jedenastce, gdyby nie kontuzja, była po prostu
perfekcyjna. Betis w miarę szybko wyszedł na prowadzenie, a później
kontrolował przebieg spotkania. Nieoceniona była w tym rola Mario
Alvareza, który świetnie trzymał w ryzach całą linię obronną.
Obrońca: Cicinho (Sevilla)
W wyjazdowym meczu Sevilli z Deportivo
znakomicie funkcjonowały obydwa skrzydła, jednak to Cicinho po
prawej stronie robił mnóstwo wiatru. Brazylijczyk świetnie rozumie
się z Jesusem Navasem, a w poniedziałkowym meczu wręcz przyćmił
Hiszpana. Brazylijczyk zaliczył asystę przy pierwszym golu Negredo
i do samego końca spotkania biegał od jednego pola karnego do
drugiego.
Pomocnik: Xabi Alonso (Real Madryt)
Oglądając mecz na żywo nie odniosłem
wrażenia, żeby Bask grał jakiś nadzwyczajny mecz – wręcz
przeciwnie, wyglądał mi nijako. Przyjrzałem się jednak
statystykom, przyjrzałem powtórkom i stwierdzam, że był to
najlepszy mecz byłego gracza Liverpoolu w tym sezonie. Sporo
przechwytów, praktycznie brak niedokładnych podań, próby długich
zagrań – wszystko to, z czego Xabiego już znamy.
Pomocnik: Xavi Hernandez (FC Barcelona)
Na wszelkie zło – Xavi. Kiedy
„Barcy” nie idzie – Xavi. Reprezentant Hiszpanii pojawił się
na boisku w 54. minucie, a i tak wykonał więcej celnych podań niż
Cesc Fabregas, który grał przez pełne 90 minut. Jakby tego było
mało, to Xavi zdobył pierwszego gola w 87. minucie, który uratował
Barcelonę od dwóch oczek.
Pomocnik: Michael Krohn-Dehli (Celta
Vigo)
Jest forma u duńskiego zawodnika.
Tydzień temu zdobył bramkę w przegranym meczu z Valencią, teraz
poprowadził już Celtę po trzy punkty. Sam na listę strzelców się
nie wpisał, ale zanotował dwie asysty w wygranym 2:1 meczu z
Getafe. W dodatku naharował się w środku pola, wygrał sporo
pojedynków główkowych i nie popełniał prostych błędów.
Pomocnik: David Zurutuza (Real
Sociedad)
Jego Real Sociedad co prawda przegrał
w wyjazdowym meczu z Levante, jednak sam Zurutuza rozegrał bardzo
dobry mecz. To on wyprowadził Basków na prowadzenie w 23. minucie,
a później robił wszystko, aby goście ten mecz wygrali. Na murawie
wytrzymał 77 minut, w trakcie których zrobił niesamowicie wiele
dobrego. Dwukrotnie znakomicie dogrywał piłki kolegom, ale ci nie
potrafili wpakować ich do siatki. Po jego zejściu Levante wbiło
bramkę na 2:1.
Pomocnik: Angel Di Maria (Real Madryt)
Fantastyczny mecz Di Marii przeciwko
Rayo. Wychodziło mu praktycznie wszystko. Począwszy od znakomitej
asysty przy bramce Benzemy, po fenomenalne prostopadłe podania, aż
do uderzeń – szkoda, że po jednej z kontr „El Fideo” jeszcze
bardziej nie zakręcił piłki, by ta wpadła do siatki. Forma
wróciła, teraz trzeba ją utrzymać.
Napastnik: Victor Casadesus (RCD
Mallorca)
Nikogo nie powinien dziwić wynik meczu
Mallorki z Valencią. Wyspiarze byli drużyną zdecydowanie lepszą,
a główną rolę odegrał właśnie Victor. Najpierw sam wpisał się
na listę strzelców, a później asystował przy trafieniu Javiera
Arizmendiego. Przeżywająca wspaniałe chwile Mallorca utrzymuje się
w czubie tabeli i jeśli najlepsi gracze dalej będą w takiej
dyspozycji, taki stan rzeczy może się utrzymać.
Napastnik: Alvaro Negredo (Sevilla)
Wychowanek Realu Madryt może nie
rozegrał w A Corunii wielkiego meczu, ale zrobił to, co do niego
należało. Nękał bramkarza rywali i w końcu strzelił
upragnionego gola. Na bramkę Aranzubii uderzał pięć razy, z czego
dwukrotnie celnie. Oprócz tego pokazywał się do gry swoim
partnerom i starał się być aktywny. Najważniejszy jest jednak
gol.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz