„Jak się mówi 'oszukiwać' po katalońsku?”

- José Mourinho

poniedziałek, 19 września 2011

Madryccy idioci

Wczorajszy kompromitujący mecz Realu Madryt z Levante przelał całkowicie czarę goryczy. Tacy ludzie jak Pepe, ale też Khedira czy Coentrão, nie powinni mieć prawa grać w piłkę nożną. Dostrzec musi to również José Mourinho, który nie podejmuje żadnych odpowiednich kroków, adekwatnych do tego, co robią jego podopieczni.

Jeśli Pepe mówi, że "ten sędzia nie był gotowy na takie mecze", to zakrawa to na śmieszną wręcz hipokryzję. Jeśli Portugalczyk wysuwa takie wnioski, to każdy normalny kibic stwierdzi, że Pepe nie jest gotowy, aby grać w piłkę na takim poziomie, gdzie panują takie emocje. Chyba cały Real Madryt ciągle nie jest gotowy na takie mecze, na walkę, równą, sportową, w której czasem po prostu się przegrywa - przegrywa z o wiele słabszymi, ale taki jest właśnie urok sportu. To wszystko podsyca dodatkowo The Special One, który lubi taką atmosferę, lubi brud i sam ucieka się często do chamskich zagrań. 

Jednak taka atmosfera walki i niezadowolenia panowała na Concha Espina już za Manuela Pellegriniego, a nawet jeszcze wcześniej. W okresie dominacji Barcelony Królewscy najzwyczajniej w świecie nie panują nad sobą, nad swoim temperamentem. Obelgi to już chleb powszedni na piłkarskich boiskach, jednak u zawodników Realu Madryt niesamowicie często można zaobserwować frustrację, niestety frustrację negatywną, która wyłącza im myślenie i która podpowiada, że mecz jest już przegrany, teraz trzeba wyładować się na boisku i dać do zrozumienia sędziemu, że chwilę wcześniej powinien gwizdnąć faul na nasza korzyść. Nie zrobił tego, więc ja, w tym przypadku tym "ja" może być Fábio Coentrão, zaatakuję bez pardonu od tyłu rywala i powalę go na ziemię, udając, że nic się nie stało. Dla takich ludzi nie powinno być miejsca w najlepszym klubie XX wieku. Jeśli Mourinho tego nie zrozumie, odpowiednie kroki będzie musiał podjąć Florentino Pérez, a to skończyć się może tylko i wyłącznie w jeden sposób - zwolnieniem José Mourinho, którego żałowalibyśmy jeszcze bardzo długi czas.

Jaki Portugalczyk jest, taki jest. Trenerem jest niemniej jednak wybitnym. Na nasze nieszczęście jego zachowanie wpływa na piłkarzy, którzy nie chcą być gorsi od swojego mentora i coraz częściej okazują typowe chamstwo, znane z boisk C i B-klasowych. Taka nieprzyjemna atmosfera nad Madrytem zawisła chyba po pamiętnym spotkaniu z Getafe na Estadio Santiago Bernabéu, po którym to Pepe powinien dostać dożywotni zakaz gry w piłkę nożną. Z każdym kolejnym dniem rozgoryczenie w umysłach zawodników Los Blancos rosło. Wydaje się, że powoli sięga ono zenitu. Wczorajsze zachowanie Pepego, który odpychał i deptał Ballesterosa, potwierdza tylko, że ten człowiek nie jest godzien reprezentowania białych barw, pomimo faktu, że zawodnikiem jest świetnym. Również wczoraj zagrał bardzo dobry mecz, był wyróżniającą się postacią, ale ze względu na porażkę i to, co zrobił później, nikt nie będzie o tej dobrej grze pamiętał. Ludzie już zakodowali sobie w głowach kolejny wybryk Pepego, któremu przyda się chyba odpoczynek i poważna, męska rozmowa z kimś, kto będzie w stanie na niego jakkolwiek wpłynąć. 

Już w meczu z Getafe w tym sezonie, który nie układał się po naszej myśli, dało się zauważyć w zachowaniu piłkarzy Mourinho frustrację. Taka sytuacja pojawia się niestety dość często. To, co wczoraj zrobił Khedira, również przeszło wszelkie granice. Gdyby nawet nie miał wcześniej żółtej kartki, co usprawiedliwia takie wyczyny? Od zawsze powtarzałem, że transfer tego człowieka na Bernabéu jest fatalnym pomysłem - coraz bardziej przekonuję się do swojego zdania. To człowiek z okrojonym umysłem, nie myślący o konsekwencjach. Lass jest od niego zawodnikiem zdecydowanie lepszym i waleczniejszym. A przy tym, choć gra ostrzej i bardziej zdecydowanie, nie ma zamiaru łamać komuś nóg i rzucać nim po całym stadionie. 

Jedyny plus jest taki, że swoje dziwactwa przystopował trochę Cristiano Ronaldo. Gdyby i on wdał się wczoraj w jakieś przepychanki, mogłoby się to skończyć bardzo źle. Portugalczyk jest i będzie owiany złą sławą, bo przecież "jest przystojny, bogaty i dobrze gra w piłkę". CR7 sam na siebie podpisuje wyrok, ale zdecydowanie się zmienił i nadal nie obchodzi go opinia innych, co może na niego wpłynąć tylko i wyłącznie dobrze. 

Z tego, co wiem, nie tylko ja odczuwam podczas każdego meczu Los Merengues wrażenie, że w każdej chwili może się coś wydarzyć. Gdy widzę biegnącego przeciwnika obok Pepego już boję się, że coś urodzi się w głowie byłego gracza Porto i zaraz zaatakuje rywala tak, że na zawsze odechce mu się chce grać w piłkę. O ile poniekąd z temperamentem Pepego się oswoiłem, to podobna sytuacja ma miejsce w przypadku Marcelo. Najlepsi przyjaciele to również swego rodzaju bandyci. Oczywiście Brazylijczykowi bardzo, ale to bardzo wiele brakuje do głupoty swojego kompana, ale jest na najlepszej drodze do radzenia sobie z przegraną właśnie za pomocą brutalnych wejść. Nie trzeba uciekać daleko w przeszłość, sytuację idealnie obrazuje rewanż Superpucharu Hiszpanii z Barceloną.

Tydzień temu cieszyliśmy się, że po trzech latach w końcu mamy dwa punkty przewagi nad Barceloną. Po siedmiu dniach wszystko wróciło do normy i znowu oglądamy plecy innych, w tym Pepa Guardioli, a do tego przekonaliśmy, że ulegamy Barcie nawet talentem aktorskim. Zaprezentowany wczoraj przez Di Marię pokaz był istną kpiną. Jeśli tak próbujemy walczyć z innymi, to wiele nie osiągniemy. Barceloną nie jesteśmy, symulować też, jak widać, nie bardzo umiemy. Nikt za nic nam rzutu wolnego czy karnego nie da, choć i tutaj zdarzają się wyjątki, jak w niedawnym pojedynku z Getafe. Trzymam kciuki za Mourinho, który musi wpoić do tych pustych głów, że mają grać w piłkę, a nie wiecznie udawać pokrzywdzonych i uciekać się do takich zagrań, jak wczoraj. Pytanie, czy sam Mou tego chce?

Z poważaniem, wieloletni kibic Realu Madryt.

3 komentarze:

  1. Ciężka do przełknięcia prawda. Niestety...

    OdpowiedzUsuń
  2. Najgorsze jest właśnie to, że taki Pepe, czy nawet Mourinho, wpływają na innych zawodników, którzy dążą do naśladowania ich zachowań...

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedługo dojdzie do tego, że Kaka, czy Alonso będą wdawać się w bójki z rywalami. Jak dla mnie Pepe już po wiosennych Gran Derbi powinien zostać sprzedany. Nie jest on przecież najlepszym stoperem na świecie. Za 20 milionów spokojnie można by go kimś zastąpić.

    OdpowiedzUsuń