„Jak się mówi 'oszukiwać' po katalońsku?”

- José Mourinho

czwartek, 7 lipca 2011

Kłopot bogactwa vol. 2

Nuri Şahin, Hamit Altintop, José Callejón, Raphaël Varane i Fábio Coentrão to nowe zabawki Florentino Péreza i José Mourinho. Królewscy wydali w tym okienku transferowym już 55 milionów euro. Wiele wskazuje na to, że dojdą do setki. 

Nie tak dawno hiszpańskie, głównie madryckie rzecz jasna, dzienniki zachwycały się tym, że Real Madryt ma obecnie najlepszą kadrę w Hiszpanii. "(...) Real Madryt niebawem zdetronizuje Barcelonę", mówiła legenda Manchesteru United, Gary Neville. Na Półwyspie Iberyjskim popadnięto w zachwyt kiedy zdano sobie sprawę, że José Mourinho ma obecnie dwóch klasowych zawodników na każdą pozycję. Wywnioskować z tego możemy, że 22 zawodników w kadrze Królewskich winno domagać się gry w pierwszej jedenastce. 

"Álvaro Arbeloa to przykład prawdziwego profesjonalisty, daje z siebie wszystko", mówił swego czasu portugalski trener, kiedy to skromny Álvaro wygryzł ze składu Sergio Ramosa. W podobnym tonie wypowiadał się na temat Estebana Granero. Komplementował dwójkę wychowanków, którzy swoje ponadprzeciętne umiejętności udowadniać musieli wcześniej w innych klubach, bo na Concha Espina miejsca dla nich nie było. Wrócili, zachwycili, walczyli z całych sił - w nagrodę otrzymali masę komplementów i... najczęściej ławkę rezerwowych, a także Fábio Coentrão i Nuriego Şahina wraz z José Callejónem w prezencie, aby dalej mogli udowadniać, że to oni zasługują na grę.  

Od momentu zakończenia sezonu trąbiło się o tym, że Los Blancos muszą zacząć sprzedawać niepotrzebnych zawodników. Z klubu odeszli Emmanuel Adebayor i Jerzy Dudek - obydwaj na zasadzie wolnego transferu, bowiem skończyły im się kontrakty... W zamian klub sprowadził pięciu nowych piłkarzy na pozycję, które obsadzone były naprawdę solidnie. Ach, no tak, zapomniałbym przecież o Pablo Sarabii. Człowiek, którego w kadrze pierwszego zespołu domagał się cały Madryt, podzielił los Estebana Granero, odszedł do Getafe, bo jeszcze nie jest gotowy. Wniosek taki na Bernabéu wysunięto po jednym meczu Ligi Mistrzów z Auxerre, w którym Pablo zagrał 20 minut i nie schodził z czołówek gazet następnego dnia...

Zrozumieć można kupno Raphaëla Varane. To zaledwie 18-letni gracz, który wprawił w zachwyt absolutnie całą Francję. Sprowadzono go z myślą o przyszłości, Francuz podzieli zapewne los Ezeqiuela Garaya, występując w kilku nic nie znaczących meczach. Sprowadzenie Şahina również nie stanowi wielkiego problemu. José Mourinho chce stawiać na atak, chce mieć piłkę przy nodze, do tego Turek nadaje się idealnie. Ale po co na Bernabeu Coentrão, Altintop i Callejón? 

Coentrão kosztował Pereza aż 30 milionów euro. W transakcję nie został włączony żaden Madridista. Mówi się o wszechstronności portugalskiego obrońcy. Czym w takim razie wyróżniał się w minionym sezonie Arbeloa, jeśli właśnie nie wszechstronnością? Ulubioną pozycją Fábio jest lewy bok obrony, z powodzeniem potrafi występować również z drugiej strony. Arbeloi nie przeszkadza to, czy ma kopać lewą, czy prawą nogą. W sytuacjach kryzysowych zagra nawet na środku obrony! Śmiem twierdzić, że to jeden z najbardziej solidnych obrońców w drużynie. Wyobrażacie sobie Pepego lub Carvalho na bokach defensywy? No właśnie. 

Mourinho sam naważył sobie piwa, wypowiadając wyżej przytaczane słowa. Alvaro nic nie zawalił, grał świetnie, a w podzięce otrzymuje zawodnika, który po prostu na ławce siedzieć nie może. Nikt nie wyobraża sobie, żeby The Special One posłał do boju Hiszpana, a w obwodzie zostawił Portugalczyka. Skoro wcześniej do klubu przybył Varane, jaki był sens wydawania tak bajońskiej sumy na Fábio... Na bokach obrony w ekipie Realu zagrać mogą Marcelo, Arbeloa, Ramos, a od biedy Hamit Altintop. 

Ten to w ogóle jest as. Ledwo podpisał kontrakt, nie powąchał nawet murawy, a już ma kontuzję i wyleczy ją gdzieś na początek sezonu. Potem odbudowywanie formy, powrót do pełni sprawności, i może, przy dobrych wiatrach, koło zimowego okienka transferowego uda się nam go komuś opchnąć. Bogu dzięki, że nie wydaliśmy na niego ani grosza. Mourinho chce pozbywać się obytego z ligą hiszpańską Pedro Leóna, bo ten nie dośrodkował tak, jak mu się podoba, a w zamian sprowadza do klubu człowieka, o którym spora część kibiców w zasadzie nie słyszała. A jak już słyszała, to jednym uchem, a drugim tę wieść wypuściła. 

José Callejón ma walczyć o miejsce w składzie? Ja wszystko rozumiem, zabłysnął w kilku meczach, był tani, jest wychowankiem. Wszystko ładnie, pięknie, ale czy on ma konkurować z Özilem i Kaką? Kaká za samo nazwisko najprawdopodobniej będzie występował częściej, niż José. I tu podobna sprawa jak z Leónem i Altintopem. Klub chce pozbyć się świetnie rokującego na przyszłość Canalesa, a w zamian sprowadza Callejóna. 

Ta najlepsza kadra w historii ma drugie dno. Tacy zawodnicy jak Şahin, Kaká, Albiol czy Arbeloa z powodzeniem mogą występować w prawie każdej drużynie w europie. Nie będą godzić się na sporadyczne pojawianie się na boisku. A nawet jeśli któryś z nich wejdzie do pierwszego składu, to będzie musiało odbić się to czyimś kosztem. Şahin - Khedira, Niemiec to rzekomo uznana marka, nie da sobą pomiatać. Kaká - Özil, kolejny Niemiec to odkrycie minionego sezonu, najlepszy asystent, prawdziwy crack. Albiol - Carvalho, portugalski weteran jest już u schyłku najlepszych lat, ale doświadczeniem bije wszystkich na głowę. No i Arbeloa - Coentrão, najdroższy transfer tego lata raczej nie będzie zachwycony, jak po boisku hasał będzie sobie Hiszpan.

Nie twierdzę, że sprowadzeni gracze nie nadają się do Madrytu - no może poza Altintopem -, ale skoro tak usilnie próbujemy pozbyć się takich piłkarzy jak Garay, Canales czy Pedro León to po co kupujemy zawodników na te same pozycje, skoro zawodnicy ci niczego nowego nie zaprezentują. Ciężko robić cokolwiek z ławki rezerwowych. 

Jak już wspomniałem, wydane 55 milionów euro to bardzo dużo. A przecież nie wierzymy w to, że do klubu nie zawita żaden napastnik. A jeśli tak się stanie, będzie to albo Agüero albo Neymar - obydwaj wycenieni na 45 baniek. Stówka wydana lekką ręką, a w klubie był już Adebayor, którym zachwyceni byli wszyscy zawodnicy. Takiego wariata nam potrzeba, jak do pełni formy powrócą Gonzalo Higuaín i Karim Benzema. 

Nie chciałbym, żeby powtórzyła się sytuacja z pierwszej kadencji Péreza, kiedy to w klubie znajdowała się masa świetnych zawodników, niepotrafiąca się ze sobą porozumieć. Jak to wszystko się skończyło, wszyscy doskonale wiemy. Na koniec, jeszcze raz podkreślę, jak bardzo szkoda mi Arbeloi i Granero, którzy cierpią z tego powodu, że nie mają tak medialnych nazwisk jak inni. Na takich właśnie zawodnikach opierać się powinien Real Madryt.

RealMadryt.net

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz